Biję kolejny rekord w częstotliwości pisania notek.
Pamiętam jak dziś, kiedy rok temu pisałam na temat zbliżających się
wakacji. No, a teraz minął już dosłownie rok! Czas leci coraz syzbciej, a ja
za kilka miesięcy zaczynam trzecią gimnazjum. Nie mogę sobie wyobrazić,
że za rok będę już miała złożone papiery do liceum. W sumie, to szkoda, że
lata mijają tak szybko. Zanim zdążymy pojąć, o co tu chodzi już jest za późno.
No nic! Poprzednie notki były strasznie depresyjne. Prawda jest taka, że pisałam je
pełna emocji. Sporo rzeczy się zmienia. W tym roku szkolym szczególnie. Zapewne
nidługo podsumuję sobie całą II gimnazjum. Ale póki co... Czuję, że coś małego powoli
ruszyło w moim życiu na dobrą drogę. Może to bardzo nieznaczne, może nawet
nic nieznaczące, ale daje mi nadzieję. W końcu nie jestem przecież jakąś zamknięta
w sobie depresantką, która widzi tylko smutek, nienawiść, żal i beznadzieję. Kurde!
No ja przecież zajebiście lubię to cholerne życie! :D Dolce vita!
Heh. Aż dziwne, dawno nie pisałam tutaj tylu pozytywnych rzeczy. Nie wiem, z czego
to wynika. Czy z powodu nadchodzących wakacji, czy przez to, że przed chwilą
spotkałam się z fajnymi ludźmi ( pozdro K. I B! ) , czy przez dobry film, czy moze
przez to, ze widzę minimalne postepy ... Nie wiem, ale jest fajnie. Byle jak najdłużej.
.....Już chcę wakacji!!!!
Wszyscy jesteśmy jeszcze tak głupi i nieoświeceni. Ciągle wmawia się nam
różne pseudoprawdy, jakbyśmy jeszcze żyli w epoce ryb. Czy oni nie widzą,
do czego świat zmierza? Są ślepi? Czy może po prostu nie chcą widzieć?
Nie rozumiem tych głoszonych wszędzie haseł, które mają za zadanie trzymać
nas na łańcuchu ludzi, którzy tak zręcznie nami manipulują. Wmawia nam się,
że jesteśmy główną rolą w filmie, jaki kręci sobie Bóg. Nie ma rzeczy, która
w jakiś sposób stałaby się w centrum tego świata. Czas najwyzszy wkróczyć z dumą
i pewnością w nową erę i nie dawać sobie wmówić niczego, co by było sprzeczne
z naszymi ideałami. Ale nie wierzcie w przeszłość, tylko wysnuwajcie z niej dobre wnioski.
Bo przeszłość to nic, tylko przeszłość
Cześć.
Jestem zmęczona sobą. Nie wiem, w co mam wierzyć.
Zmęczona sobą.
Chciałabym wyjsć z tego domu i nie wracać. I co ja
bym wtedy zrobiła? Heh.
Jesteż żałosna i potwornie zmęczona. Zmęczona dniami i nocami,
zmęczona słuchaniem tego serca i kierowaniem się tym rozumem. Zmęczona
tą skórą, tymi głupimi decyzjami, tym głosem, tymi słowami.
Jestem żałosna.
Moje życie nie ma sensu. Nie ma celu.
Wszustko mi już wisi.
Wisi mi to, co ludzie powiedzą, co się ze mną stanie. Jaka
będzie przyszłość. Olewam to. Jestem zbyt zmęczona walką o to.
Do nieczego nie dojdę.
Narazie. Nie spodziwajcie się prędko nowej notki.
Ja już sama niczego nie moge się spodziewać.
Witam.
Kiedy pojechałam do Krakowa miałam nadzieję, że chociaż na te
marne kilka dni nie będę myśleć o szkole, o ludziach z Białegostoku i
porządnie zajmę się sobą i swoimi przemyśleniami. Chyba jednak wybrałam
sobie na to trochę nieodpowiedni moment. Kraków oczywiście piękny jak zawsze,
ale chyba za dużo myślałam tam o pamiątkach, o zwiedzaniu, niż o podziwianiu
wewnętrznego i tajemniczego piękna tego miasta.
Czuję się rozdarta. Nie wiem, czego tak naprawdę chcę. Niby są, niby można
pogadać, ale to już nigdy nie będzie to samo. Ale to nie ich wina. Może to ja
jestem po prostu zbyt wymagająca? Problem tkwi w tym, że teraz przez ten cholerny
uraz z przeszłości nie jestem w stanie się prawdziwie z kimś zaprzyjaźnić. Chociaż
nawet sobie nie wyobrażacie, jak bardzo bym chciała i jak wiele by to zmieniło
w moim życiu, które wydaje się nie mieć sensu.
Wkrótce Boże Narodzenie. Czas miłości i bliskości. Dla mnie to czas próby. Próby
czy zachowam się dobrze, czy nie będę narzekać, nie zdenerwuję kogoś, będę
wystarczająco miła, uprzejma… Próby, czy dzielenie się opłatkiem z moją „ ach, jak
liczną rodziną” nie będzie dla mnie zbyt onieśmielające. Czy na wigilii szkolnej życzy
mi ktoś czegoś od serca, tak jak rok temu zawdzięczam to pewnej osobie. Dało mi to wtedy
tyle siły, że przez kilka dni chodziłam, myśląc o tym, jak jedna z tych szczęśliwych
bohaterek kreskówek. No, ale przyznam, że oczekuję świąt. Najlepsze jest to, że przez
2 tygodnie nie trzeba iść do szkoły J
Dobra, zostaje mi życzyć wam wszystkiego najlepszego. Carpe Diem!!!
Pozdrawiam tych, którzy wierzą w szczęście. Mi trochę tego brakuje.
ps. Kupiłam sobie w Krakowie drugiego Żyda! Z grosikiem ^^ Żyd na Szczęście
nie będzie już taki samotny!
Witam ponownie.
Jesienna depresja czy zwykłe lenistwo? Nie wiem… Możliwe, że
to mi się tylko wydaje, ale jakoś nic mi się nie chce. Trochę sobie
niektóre rzeczy zaczęłam olewać. Mam nadzieję, że wraz z nadejściem zimy
jakoś to się zmieni. W sumie to świąteczny nastrój nieraz napawa nas optymizmem, prawda?
Ludzie chodzą co tydzień do galerii handlowych, sami nie wiedzą
po co. Nie ma innych miejsc, a siedzieć w domu bezczynnie też nie chcą.
Za oknem zmrok zapada coraz wcześniej, liści na drzewach już prawie
nie ma. Nie słychać już śpiewu ptaków, zniknęły muszki owocówki, które
tak mnie latem denerwowały. Heh. Wiem, że to dziwne, ale trochę za nimi tęsknię.
Byłam w tym tygodniu na trzech czterech filmach w kinie. Wytrwoniłam na to 68 zł.
Czy to nie jest nienormalne? Potem wracam do domu zadowolona, ale i tak ta radość
Trwa krótko. Może to dlatego, że teraz nie ma żadnych ciekawych filmów? A może
dlatego, że nie mam z kim o nich porozmawiać?
A jeśli już jest taki film, który ktoś znajomy mi widział, to i tak on nie ma ochoty
o nim gadać, albo nie obchodzi go moja opinia. Albo po prostu nie umie. No już sama
nie wiem. Kurczę, chciałabym kiedyś znaleźć osobę, która wysłucha na poważnie, co
mam do powiedzenia.
Cholera, miałam przestać gadać o mnie, ale oczywiście temat zboczył z toru XD
Szukam natchnienia do napisania czegoś. Ostatnio wzięłam się za scenariusz teatralny
„Opowieści Wigilijnej” w trochę bardziej nowoczesnej wersji. Zanim przerobiłam ją
na tę „nowoczesność” byłam w sumie zadowolona, ale teraz oczywiście wszystko zwaliłam.
A oryginalna wersja się nie przyjmie. Eh :/
Wiecie co? Doszłam do wniosku, że ten blog to w końcu mój otwarty pamiętnik ( chociaż
mam jeszcze jeden – zamknięty na kłódkę) i skoro jest mój to i o mnie powinnam w nim
pisać J
No..
Wszystkiego dobrego dla mojego znajomego żula Miśki, która ma urodziny. Kurde, ale
Ty stara się robisz, no, no! Czas powoli obmyślać jakiś dobry fundusz emerytalny
Dla ciebie! A tak na serio to wszystkiego dobrego, abyś była często uśmiechnięta, nie
zamartwiała się na zapas i przeżycia super przygód! Aha! No i udanej
imprezy w najbliższą sobotę!
Pozdrawiam szczególnie Misię ( z wiadomych powodów) oraz Madzię z Emasem.
Nie wiem, kiedy znowu napiszę.
Także jakoś tak powoli mijają te zimne, jesienne dni.
Szkoda trochę, że jeszcze z miesiąc do nadejścia zimy. Będzie mróz, ale mniej szaro J